Polish (Poland)English (United Kingdom)

Wykrzyknika wypociny

There are no translations available.

Czas mija nieublagalnie, pory roku przelatują za okenm biurowca niemal niepostrzeżenie. Człowiek staje się trybikiem w wielkiej maszynie biznesu...

Oczekiwałem na przyjście wiosny z zapartym tchem, teraz czekam już niemal na bezdechu. Czekam na telefon od Pitera, na wieść, że rama już do odebrania. Że będę mógł zacząć robić zbiornik. Czas, niezauwazlany toważysz naszego zycia. Gdy na coś czekamy z niecierpliwością każda chwila ciągnie się niemiłosiernie. Tak i ja czekam teraz na swoje graty walcząc z mozolnie i jak by coraz wolniej płynącym czasem...

 

W między czasie pękło we mnie wiele spawów i nitów trzymających mnie w klubie. Jedni mogą pomyśleć, że się poddałem, inni że mi się znudziło. Że zbyt szybko zrezygnowałem lub co kolwiek innego. Każdy ma w końcu prawo do wyciągnięcia jakichś wniosków. Nie chce jednak wylewać pomyj i żalu w miejscu gdzie ich być nie powinno. Zostawiam więc to za ścianą i idę nową drogą. Dużo trudniejszą i wymagającą więcej wysiłku. Cóż zawsze lubiłem utrudniać sobie zycie. Ta droga to wciąż droga w siodle mojego motocykla. Związana mam na dzieję z dwoma kołami do końca mojego czasu na tym łez padole...

 

 

Łypie na mnie z za okna tym swoim wielkim okiem. Oblepionym robactwem po wczorajszej gonitwie o północy... Taka milcząca w swoim majestacie.

Przytłoczony ogromem problemów zerkam na nią ukradkiem. Gdyby nie praca ,nie kredyty, siedział bym teraz na niej jadąc gdzieś gdzie tylko droga by mnie niosła. Łapał bym w płuca zapach pól, mokrych od rosy porannej łąk. Zespolony ze stalowym rumakiem niezrozumialą dla nikogo pajęczyną doznań, uczuć, chwil.

Tylko telefon dzwoniący na biurku nie pozwala odjechać choć w myslach zbyt daleko. Więc zerkam na nia przez okno siedząc w kieracie pracy. Jeszcze parę godzin i poniesie mnie do domu. Zjem kolację i rozmarzę się w snach o prostych drogach, górskich winklach i zapachu łąk. W sennej marze zaryczę basem road Starowych wydechów. by echem niosło się po świecie...

 

 

21-07-2010

smutny dzień, świadomośc że już może za kilka dni moja gwiazdka nie będzie moja odbiera mi chęci do życia... Tyle pracy, wyzeczen, odkładania a teraz... Nawet nie chce o tym myśleć...

Jeszcze się nie poddaję, jeszcze walczę, jeszcze mam nadzieję, w końcu ona umiera ostatnia...

 

 

 

27-07-2010

Wczoraj wybraliśmy kolory z Oleńską Smile Wizja przebudowy już prawie gotowa. Więksośc detali mam juz wymyślonych, zostało już tylko czekać do zimy Smile I oczywiście zbierać fundusze, tania zabawa nie będzie ale moto będzie pięne Smile Te kolory.... Smile

największy problem mam z prędkościomierzem...

 

 

10-08-2010

 

Znalazłem dzisiaj półki Barona. Zmieniające kąt lag o 6 stopni Smile Do tego Baronowskie mocowanie tylnego wachacza obniżające zawieszenie Smile

Wszystko pięknie tylko koszta dość wysokie. Czas pokaże ile z moich planów uda mi się zrealizować... Jeszcze miesiąc, dwa i wszystko będzie jasne Smile

 

2-09-2010

 

Czlowiek staje rano przed lustrem i patrzy w przekrwione oczy. Przeciera czoło i opiera o umywalkę wlepiając durne spojżenie w niewyraźne odbicie. Padają pytania, gdzieś w zakamarkach umysłu kolebią się nie do końca jasne odpowiedzi.

Lekki uśmiech w konciku ust zwiastuje niechybnie nadchodzacą odpowiedź. Krótka i zwięzłą...

Głęboki oddech, czlowiek idzie do pokoju, rozgląda sie po ogarniającym go bałaganie i wychwytuje niebieski kształt paczki L&M. Wraca do łazienki i spuszczając majtki siada na sedesie.

Głęboki wdech, dym wgryza się w płuca i wyżera je od środka.

Tak wielkie rozczarowanie go spotyka, po ludziach których uważał za uczciwych i wiedzących czego chcą. opuszcza głowę niedowierzając w całą tą sytuację. jeszcze szuka jakiegoś innego wyjścia z sytuacji ale... Wiecznie powtarzające się slowo ale... On wie, że gdy przestanie komuś ufać, gdy straci szacunek to nie łatwo będzie mu sie przekonac do kogoś od nowa...

Więc może? Pustka przepełnia się siwym smogiem... Stając na rozdrożu chwyta się pozytywów, wyszukuje ich po szufladach jak ze starej szafy u dziadków na strychu gdy szukał zdjęć swoich rodziców...

Poddać się można zawsze, walczyć o sprawę w którą przestaje się wierzyć, czy to ma sens...

 

03-09-2010

Otworzyłem oczy fuck, zimno jak cholera. Za oknem raptem sześć stopni. Dramatu nie ma w końcu słońce świeci i zapowiada się ładny dzień. Papieros... co za koszmar. Zakładam teksy i jadę Smile Ale bajka Wink Po czterach dniach posuchy w końcu w siodle Smile

 

07-09-2010

 

Za oknem deszcz. Moja Gwiazda posępnie patrzy na mnie z wyrzutem zza okna. Krople wody splywają po jej zziębniętym cielsku. Mam tylko nadzieję, że się nie pogniewa, że nie zakaprysi jak typowa kobieta.

Taka biedna z przeszczepionym błotnikiem, jak nie ona... Tu błyszczaca, tam matowa....

Last Updated (Friday, 04 February 2011 09:47)

 

Add comment


Security code
Refresh